Tekst pochodzi z numeru 2 (2/1999) czasopisma Anyten Mlek. All rights reserved.
ŁOŚ
Ryszard Kostecki

Popołudnie. Godzina szczytu. Jest duszno, gdyż letnie słońce zaczęło już prażyć. Do zapełnionego po brzegi pociągu z Warszawy do Wołomina wchodzi stara babcia z zabłoconym i odrapanym rowerem. Konsternacja. Rower zajmuje dużo miejsca, którego i tak w przedziale brakuje. W dodatku babcia utknęła w przejściu pomiędzy przedziałami i wystawiła swą głowę za okno. Pasażerowie z niechęcią spoglądają to na babcię, to na rower. Jakiś maluch z głupawym uśmieszkiem na ustach odkręcił wentyl z koła i z radością patrzy na uciekające z sykiem powietrze. W drugim końcu przedziału robotniczy w pochlapanych farbą ubraniach grają w karty. Zewsząd słychać urywki rozmów. Na twarzach ludzi maluje się wyraźne niezadowolenie. Babcia zupełnie niechcący zahacza o sukienkę jakiejś pani w modnym stroju. Tamta natychmiast podnosi lament. Z innego przedziału słychać krzyk małego dziecka. Za oknem łosie. Pociąg hamuje. Wszyscy wychodzą na rykowisko. Babcia wsiada na rower i przez okno wyjeżdża z pociągu. Panowie w roboczych spodniach przestają grać w karty i odfruwają, zostawiwszy niedopity sok marchewkowo-bananowy. Łosie wsiadają do przedziału. Jeden z nich wchodzi z rowerem...


1995/1999