Tekst pochodzi z numeru 4 (2/2000) czasopisma Anyten Mlek. All rights reserved.
Historyja Pi i pół klocka
czyli cierpienia młodego Youki Pouka (z opowiadań X)
Paweł Lubowiecki

Uwaga! Wszystkich tych, którzy jeszcze wierzą w porządek świata, prosimy o przełączenie kanału. W ramach wyjaśnienia: opowieść ta dedykowana jest ludziom kompletnie nie pasującym do rzeczywistości.

Część pierwsza w której to czytelnik poznaje Youki Pouka i stwierdza, że dalej nie czyta.

Szedł tak już od dłuższego czasu. Właściwie błądził bez celu. Uszedł dość tego dnia i był zbyt zmęczony by iść dalej. Stanął. Usiadł. Wtem usłyszał głosy dochodzące zza rogu budynku. Oczom jego ukazało się trzech miejscowych. Ubrani byli w folklorystyczne jaskrawo-żółte spodnie i pomarańczowo-niebieskie bluzy.
- Te, koles, chces kupić lowel? - zagadał inteligentnie jakimś miejscowym dialektem najwyższy z nich.
- Przepraszam, czy my się znamy? - spytał grzecznie Youki Pouki - ja nazywam się Youki Pouki.
- A jo niet, cwonioku. Masz kase!? Dawaj!
- Panowie, nie tak ostro! Kim jesteście?
- My, ten tegos, to, jak to się mówi, jesteśmy bandą Dressnosika, uczciwego banity z lasu za miedzą.
- To masz te kase, czy niet? Bo jak niet to cie zara tak bąbne, że se nie wyłobrażasz.
- A tak właściwie to czym panowie się trudnią?
- Zabieramy innym i dajemy sobie, he he.
- Eee, to w takim razie nie mam żadnych pieniędzy. - odparł grzecznie Youki i wziął nogi za pas.

Szlachetni złodzieje nie trudzili się zbytnim pościgiem. Youki Pouki zatrzymał się dopiero w lesie. Drzewa cicho szumiały, a ptaszęta ładnie śpiewały. Youkiemu zdawało się, że znów jest przy pannie Bibliotekarce. Tak, Frania Bibliotekarka, piękna sprzedawczyni z mięsnego, była wielką miłością naszego bohatera. Niestety nieodwzajemnione uczucie spowodowało, że Youki straszliwie cierpiał i nie umiał poradzić sobie z tym. Ucieczka była więc najlepszym wyjściem. Dlatego szedł i szedł tak już od pół roku. Lecz wszędzie gdzie zaszedł ludzie dziwnie się z niego śmiali. Przezywali go Kwasimodem, Klockojedem lub jeszcze gorzej. Fakt, Youki nie był najpiękniejszy, miał krótkie nogi, długie ręce, nieproporcjonalną główeczkę, no i straszliwy garb, ale poza tym uważał się za najurodziwszego młodziana na świecie, a nawet w kosmosie. Przy swej urodzie był Youki chłopcem niezwykle wrażliwym i zdolnym do refleksji nad światem, może dlatego był tak nie rozumianym. Doszedł więc do wniosku, że jakiś RULEZ winny jest jego cierpień. Postanowił więc go dorwać i rozliczyć się z nim. Słyszał coś o jakimś Ryśku Rulezkim, wielkim kreatorze z Ząbek. Dlatego szedł i szedł tak już od pół roku.

Nagle zobaczył szarego zająca skubiącego gigantyczną marchewę.
- Siemanko Youki, co nowego? Dokąd idziesz przyjacielu? - spytał uprzejmie zając.
- Zmierzam bardzo daleko, by sięgnąć gdzie wzrok nie sięga i ogarnąć cały sens egzystencjonalny ludzkości.
- Sracz za rogiem w lewo.
- łoj, to nie o to chodzi... A tak właściwie kim jesteś i skąd znasz moje imię?
- Nazywam Edward Tomasz Kicoń, z rodu sławnych szaraków podrywaczy. A twoje imię przywiał wiatr i wyszumiały drzewa.
- Ooo, to na pewno w swym zajęczym życiu poznałeś co to jest miłość.
- Tak, a oto miłość mojego życia: Zofia Kicoń, moja żona - Edward Tomasz pokazał piękną zajęczycę, która właśnie się pojawiła za plecami Youki Pouka.
- Cóż to za piękność - zauważył Youki Pouki - musisz być niezwykle szczęśliwy.
- Tak, jesteśmy bardzo szczęśliwi...
- Chciałeś powiedzieć, że ty jesteś szczęśliwy. Ja taka szczęśliwa nie jestem.
- Nie chcę być nieuprzejmy, ale nie jesteś pani szczęśliwa w miłości?
- W miłości to może i tak, ale w łóżku mój Edek nie wydole. Prawdziwa zakała swojego rodu, chociaż właściwie to umie robić inne rzeczy, hi hi.
- A czy, czcigodni moi, moglibyście mi powiedzieć czym jest w takim razie prawdziwa miłość?
- No, mój małżonek raczej ci nie powie.
- Oj, kochanie, mu chodzi o uczucie, a nie o świństewka. A więc miłość sprawia, że latamy, że łamiemy bariery niemożliwości. To niesamowite uczucie. Czy ty czułeś coś takiego?
- Wydaje mi się, że tak, do mojej Frani, ale ona chyba tego nie odwzajemniała. Kłamała, że tak, ale wątpię w jej słowa.
- Oj biada tym, którzy ściągają zakochanych na ziemię, którzy w swych małych skorupach boją się dać szansę miłości. Którzy uciekają od uczucia, którzy chowają się w barierach umysłu i powściągliwości. A ty, nasz Youki Pouku, nie martw się.
- Kochani przyjaciele, a nie wiecie może, gdzie mieszka RULEZ of de łord?
- Niestety nie, ale znamy mędrca, który na pewno wie, gdzie jest twój RULEZ. Mędrzec ten to Sub Siur ze Starego Dębu.
- Dzięki - powiedział Youki, po czym ruszył w dalszą drogę...