Tekst pochodzi z numeru 6 (4/2000) czasopisma Anyten Mlek. All rights reserved.
Historyja Pi i pół klocka
Część czwarta: Historia Ruleza i nie tylko.
Paweł Lubowiecki

Wspomnienia Quniczyny - Mroczna Szkoła.

Widząc łzy, Quniczyna wyjawiła Youkiemu smutną historię, historię Ruleza, Sub Siura, Zająca i wielu innych znanych bliżej jako bohaterowie tej nużącej opowieści:

"Wszystko zaczęło się na zapadłym zadupiu [tekst do wycięcia!] w szkole magów imienia słynnego czarodzieja Klemensa Hoffmana. I był tam starszy człowiek, niegdyś fizyk, wtedy magią się zajmujący - von Tort, arcymag. I miał on wielu młodych adeptów nowej sztuki. I stali ci adepci po stronie Dobra i rośli w zdolnościach tajemnych. A było tam kilku, których warto wymienić: Rysieq Rulezki, Błękitna Hania, Sub Siur i Pszczelarz. Byli to najlepsi z uczniów von Torta. Póki żył stary mag wszystko było w porządku. Lecz nadszedł czas, że von Tort odszedł i zostawił swych uczniów samych. I nastała rzecz, której wszyscy się obawiali - szkoła magii się rozpadła. Uczniowie stanęli przeciwko sobie. Rodzeństwo - Błękitna Hania i Pszczelarz - odeszli, a o prymat walczyli Rulez i Sub Siur. I w owym to czasie Chaos rósł w siłę, a ciemność pochłaniała świat. I najlepszy z uczniów zaprzedał się Chaosowi. Rulez szybko pokonał Sub Siura. Nastała Apokalipsa, a świat pogrążył się w chaosie. Rulez kreował własną rzeczywistość, zsyłał plagi, niszczył miasta. Fakt, rozwój techniki niezmiernie wzrósł, kosztem jednak degradacji ludzi. Pojawiło się wielu wybitnych naukowców jak Jurij Gąsiorow czy Piter Pater, którzy oddali swoje prace Rulezowi.

Wtedy to właśnie Pszczelarz postanowił wrócić i odebrać władzę Rulezowi. Zawiązał się ruch oporu, który miał zapobiec zniszczeniu świata. Na jego czele stanęli Edward Tomasz Kicoń i łukasz Kartoflany Nosek. Wspomagani mocą Pszczelarza stawiali czoła Chaosowi. Szczególnie zasłużył się Skawen Skwarek chwalebnie poległy w walce z dresami. Lecz Rulez nie próżnował, wynajął wielu znanych praczy ludzkich myśli, jak van der Fru, którzy podburzyli naród przeciwko Pszczelarzowi.

I stanęli dwaj magowie do walki, walki straszliwej.
- Jest czas to naprawić - powiedział Pszczelarz.
- Co naprawić? Ludzi się nie da naprawić.
- Ale Dobro zwycięży, nastanie pokój.
- Sam w to nie wierzysz, Pszczelarzu. - powiedział, śmiejąc się, Rulez - Dobra nie ma, a nawet jeśli jest, nie może walczyć, bo automatycznie staje się złem. Istnieje mniejsze zło, ale i to nie wystarcza ludziom, oni chcą śmierci i zniszczenia, chcą czuć strach. Powinieneś to wiedzieć, ciebie to przecież zdradziła twoja Pszczółka, ta co niby kochała wieczyście. Nie ma miłości, a my możemy rządzić duszami, możesz mieć miliony nowych Pszczółek, możesz być wielki jak ja jestem.
- Nie. - rzekł Pszczelarz

Widziałam twarz Pszczelarza - już wtedy był przegrany, żal mi go było. Pogrążony w beznadziejnej Miłości, szedł na śmierć. Tak zginął najlepszy z Przegranych, Pszczelarz Szary."

Youki zapłakał.
- Nie martw się Youki - powiedziała Quniczyna - pieśń bohaterów zawsze rozbrzmiewa w czynach następnych pokoleń. Tak oto Rulez doszedł do ostatecznej władzy. Wielu z jego wrogów już spotkałeś, wielu spotkasz, nim skończysz podróż.
- A co z Błękitną Hanią, nie pomściła brata?
- Dla niej Mistrz przygotował inną rolę. Poprowadzi Wybrańca...

Długo tak jeszcze ględzili, ale z powodów takich, że mam mało miejsca, oleję Quniczynę i przejdę dalej. A działo się dużo...

- Kogo olejesz, matole? - powiedziała Quniczyna.
- Co? - spytałem JA, autor.
- Gówno, nie podoba nam się jak piszesz. - powiedział Zając.
- Czemu mam tak małą rolę - protestowała Pila - piszesz dla mnie durniu. Kochasz mnie, czy nie?
- Oczywiście, ale nie róbcie burdelu w moim opowiadaniu.
- Burdel, gdzie? - pytał się Zając.
- Nigdzie nie idziesz, misiu - odparła Zającowa.
- Jaka żałoba - wtrącił się Czub.
- Przecież cię zjadłem - powiedział Youki.
- Co z tym burdelem? - domagał się Czub.
- Zamknij się, to była poetycka metafora.
- Przecież nasz autor nie rzuca słów na wiatr - powiedziała złośliwie Pila - A może się mylę, kochasiu, kolejna nie dotrzymana obietnica?...
- Kto ma wiatry? - bystro zagadał Czuba.
- Pewnie znowu Youki - odezwał się dotąd milczący Wolferin.
- Nie, to nieprawda, ja trzymam pupcię pod kluczem, to nie ja.
- Zamknąć się, bo nie dowiem się, jaką mam rolę w tym tandetnym opowiadaniu! - wrzasnęła Błękitna Hania.
- Sama się zamknij, nadęta czarownico, nikt nie będzie krzyczał na mnie i na mojego Zajączka.
- A ja myślę, że ci ludzie mają problemy sami z sobą - powiedział mądrze łukasz Kartoflany Nosek - proponuję lewatywkę.
- Tobie zrobię lewatywę, buraku - sprzeciwił się grzecznie Zając.
- Proszę, umilknijcie, ludzie mnie wyśmieją, gdy to przeczytają. Nie macie pojęcia, jaki to ciężki kawałek chleba pisać do gazetki o tylu różnych problemach.
- Chyba nie piszesz tego dla ludzi - powiedział Youki - nie o to tu chodzi. Piszesz dla siebie, dla zaspokojenia własnych potrzeb. Dlatego piszesz o nas, a przede wszystkim o swoich uczuciach, o nieszczęśliwej miłości, o paraliżującym strachu, o przyjaźni, no i o miłości do tej jednej, jakiejś pomylonej dziewuchy. Właściwie to po co ty to piszesz? Ona i tak cię nie zechce. Nigdy nie będzie, jak w twoim śnie. Nie bądź głupi, obiecanki cacanki. Znajdź sobie inną pannę albo zostań gejem.
- Dzięki. Super perspektywy.
- Te, panie autor, masz coś do gejów?- odezwał się dotknięty Czuba.
- Nie.
- No, bo kurcze, gej to też ludź, nieee...
- Ej stary, nie wiedziałem, że masz takie problemy... - wtrącił się Rulez - Ale przestań się użalać nad sobą i nie rób z siebie męczennika. Możemy kontynuować.
- Nie! - wrzasnęli wszyscy - Nie widzisz, że autor cierpi, ty, ty egoisto jeden!
- Mam pomysł - powiedział Zając - można by wprowadzić dwie bohaterki alternatywne...
- Czemu dwie? - spytała pani Zającowa.
- Niech będzie jedna, ja nie potrzebuję, mam żonę. Ale, baj de łej, jedna super babka dla autora. Co wy na to? Po co się ma męczyć biedaczek, kiedy powinien się cieszyć życiem, ma już na to tylko 50 lat (statystycznie).
- A co z moją ukochaną? Gdyby kiedyś chciała wrócić do mnie?...
- Gdyby nasi ojcowie nie postawili się naszym matkom, mężczyźni nadal by rodzili dzieci. Zapomnij o niej, jak ja zapomniałem o Frani...
- Ależ Youki, ty o niej nie zapomniałeś, ty chcesz zapomnieć, ale nadal ją kochasz, jak ja...

"... nadal ją kochasz, nadal i wciąż." "To głupie." "A kto mówił, że ta historia jest mądra? Nie jest pisana przez mądrego człowieka i dla mądrych ludzi. Wszyscy, którym się nie podoba, niech mnie pocałują gdzieś." "My tego nie opublikujemy." "Bez łaski." "Czy miłość jest zawsze tak bezsensowna?" "Nie, miłość nie jest, to ludzie czynią ją zawiłą i bezsensowną, przez swoje niuanse, bzdurne wahania i przemyślenia nie na temat." "A my?" "My nie jesteśmy jak ludzie, my jesteśmy jak młodzi bogowie, nie martw się i nie myśl nad tym, na razie nie zrozumiesz..." "A kim ty jesteś?" "Jam jest początek i koniec tej historii, jam jest pan czucia i myśli, jestem zmęczony swoją rolą, wszystko i nic. Trójgłowa bestia pożera siebie i swoje dzieci." "Rulez ?..."

Miłość, smutek i ból, żal i strach, nienawiść i złość, radość i łzy - My.

Wszystkim, którzy odnaleźli się w tej historii, dziękuję. Wszystkich wytrwałych w miłości podziwiam. Wszystkich ciekawych przepraszam. Wszystkich podziwiających mój talent lub inne cechy mej osoby, zapraszam na rozmowę. Wszystkim nieukom 2 + 2 = 5. Wszystkich olewam, a CIEBIE - bohaterko - żegnam. Wasza historia Pi i pół kloca, przyjaciele.