Tekst pochodzi z numeru 10 (8/2000) czasopisma Anyten Mlek. All rights reserved.
Pamiętników nieznanego naukowca ciąg dalszy
Konrad Grochowski

Próbując odtworzyć tor lotu kapsuł, dotarliśmy do niecałkowicie zbadanej galaktyki spiralnej. Znając prędkość kapsuł i badając ruchy gwiazd (by wiedzieć jak zachowywały się wcześniej), obliczyłem na komputerze jak trajektoria lotu zmieniła się pod wpływem grawitacji. Doprowadziło to nas do pewnej gwiazdy, która posiadała bardzo rozbudowany (jak na tą galaktykę) układ planetarny. Kapsuła wystartowała najprawdopodobniej z 3 planety od gwiazdy centralnej. Jest to mała niebiesko-zielona planeta. Sporo czasu (aż 2h!!) zajęło nam obliczenie, z którego miejsca te kapsuły wystartowały. W międzyczasie wysłaliśmy próbnik. Planeta ta okazała się bogata w tlenek wodoru (w stanie ciekłym) i tlen (aż 49% atmosfery, do spółki z azotem (49%)). Nad H2O wystawało kilka większych form skalnych. Miejscem startu była prawdopodobnie jedna z mniejszych, wyglądająca jak cypelek. Tam wysłaliśmy nasz lądownik.

Koniec wpisu.
Dziennik Kapitana Międzygalaktycznej Rakiety Kosmicznej ENTERPRAIS.

Z zapisów Kapitana Lądownika X-30 z misji o kryptonimie "Pamiętniki"

Wylądowaliśmy w ruinach jakiś starożytnych budowli, stworzonych przez cywilizację raczej inteligentną. Nie znaleźliśmy jednak żadnych śladów żyjących członków tej społeczności. Jedyne co po nich zostało to wapienne struktury, które wykazywały podobieństwo do naszych szkieletów. Po zeskanowaniu radarowym okolicy doszliśmy do wniosku, że było to średniej wielkości miasteczko (ok. 2 mln. mieszkańców). Udaliśmy się na miejsce startu kapsuł. Był to budynek tylko kilkunastopiętrowy, w centrum miasta, zbudowany z piaskowca. W wyniku działania robotów archeologicznych, odnaleźliśmy kolejne notatki, należące zapewne do tej samej osoby.

Ciąg Dalszy pamiętników

Oto pamiętnik datowany najwcześniej.

Dzień (że też ten facet nie potrafił zapisać daty!) A.D. 2002

W końcu ukończyłem przenoszenie sekcji biologicznej z powrotem w pobliże mogielnika odpadów radioaktywnych. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy jakie to daje możliwości. Najpierw rozpocznę badania nad roślinami.

Zapamiętać: Kupić w kwiaciarni kilka doniczkowców.

Dzień (no comment)

Dzięki sprytnym mutacjom chemiczno-genetyczno-radioaktywnym udało mi się uzyskać odmianę rośliny tropikalnej, która przetwarza 2 x więcej CO2 w O2. czyżby koniec problemu z zanieczyszczeniem atmosfery.

Zapamiętać: Wyrzucić resztę eksperymentów do śmietnika

Dzień (jak zwykle, czy ten facet nie mógłby zrobić czegoś w nocy?)

Moja mutacja okazała się powtarzalna i skuteczna na kilku tropikalnych gatunkach. Jutro lecę do Brazylii rozpylić trochę środka mutującego w dżungli.

Zapamiętać: Sprawdzić hałasy przy śmietniku.

Noc z dnia na dzień (w końcu!)

Akcja zakończona pełnym sukcesem! Lasy tropikalne Ameryki Płd. będą niedługo wytwarzać 2 x więcej O2.

Zapamiętać: Jestem wielki geniuszem.

Dalsza część składa się z wycinek z gazet

1. "Niezidentyfikowany obiekt latający, pochodzenia ziemskiego, dokonał wczoraj mutacji części lasów tropikalnych. Dzięki tym zmianom lasy wytwarzają dwukrotnie więcej tlenu niż wcześniej! Chwała geniuszowi!"
2. "Mutacja rozprzestrzenia się coraz szybciej!"
3. "Nieznane zwierzęta zaatakowały wioskę Indian w puszczy amazońskiej. Nikt nie przeżył."
4. "Kolejny morderczy atak! Tym razem mamy pewność że były to Krwiożercze Sekwoje. Co za imbecyl rozpoczął tą mutację!?!"

No cóż muszę przyznać się do częściowej porażki. Nie przewidziałem dalszych mutacji. Mam nadzieje, że na tym zmiany się kończą.

Zapamiętać: Jestem geniuszem?

Notatka z następnego tygodnia:

Mutacja posunęła się dalej niż sądziłem. Rośliny przystosowują się szybko do innych klimatów. Atakują właśnie Meksyk zżerając wszystko żywe na swej drodze. Jest ich zbyt dużo i za szybko się przemieszczają by można było je zaatakować jakąkolwiek bronią. Muszę tam lecieć i je zwalczyć. Nową broń testowałem już na tym co biega po śmietniku.

Duży Międzyczas

Kolejna notatka

Przegrałem. Są za silne, za liczne i za szybko się zmieniają. Dochodzą już do Kanady. Jak długo się nie nauczą pływać jesteśmy bezpieczni.

Zapamiętać: Na wszelki wypadek spisać testament.

Następnego dnia:

To jest straszne! Zbadałem próbkę rośliny. One przetwarzają y razy więcej CO2 w O2 (przy czym y jest funkcją kwadratowo rosnącą w czasie). Fala uderzeniowa tlenu niedługo dojdzie do mego miasta. W miastach przez które przeszła ludzie umierają na chorobę hiperwentylacyjną. Jedyną nadzieją zostają ludzie ze wsi. W dodatku te mutanty przetwarzają (przy użyciu reakcji jądrowych) azot w tlen.

Ostatnia notatka:

To chyba jednak nie był dobry pomysł. Wczoraj u wybrzeży Islandii widziano wielkiego zmutowanego Morszczyna pożerającego wieloryba. Fala tlenu dojdzie tu za 10 min. Zabrałem zapasy konserwy tyrolskiej i paprykarza oraz Zwykłego Powietrza w Proszku (wystarczy zalać!) i siadam na suficie.

&&&

Odruchowo spojrzałem się na sufit. Siedział tam szkielet z przyczepioną karteczką "Nie wziąłem otwieracza!" W tym momencie Borg przerwał lekturę i głęboko (12 cm) się zamyślił. W końcu zapytał kap. Teodora: Dlaczego my czytamy o tym jak głupia rasa czytała o wyginięciu jeszcze głupszej rasy?? Teo: z tych samych powodów co oni. Próbujemy sobie udowodnić że jesteśmy lepsi i mądrzejsi. Stokrotka! Nie wyżeraj mi mojego lunczu.


12.2000