Tekst pochodzi z numeru 8 (6/2000) czasopisma Anyten Mlek. All rights reserved.
Atomowi Mściciele
Marta Kroczewska & Paweł Lubowiecki

W wyniku badań jądrowych w dużym pokoju wytworzyło się słabe promieniowanie. Jednak na tyle silne by mieszkające w nim zwierzęta uzyskały szczególne zdolności. Moc uzyskały trzy zwierzęta, które nazwały się ATOMOWYMI MŚCICIELAMI. Tak więc byli to Kosmiczny Chomik, Super Mysz i Ultra Pająk. Ich głównym wrogiem był Dr Evil.

Atomowi Mściciele i Dr Evil

W czasie, gdy nasz blok nękały niezliczone hordy karaluchów i szczurów, gdy wydawało się, że nic nie zatrzyma tej plagi pojawili się oni, super ultra kosmiczni, w skrócie SUK. Przybyli by wytępić zło, a ich przeznaczeniem było zwycięstwo.

- Stój przebrzydły oprawco - zapiszczał Super Mysz.
- Wreeeeeeeee, ki kwa pi, trala lala la.
- Aleś mu przygadał Ultra Pająku - powiedział Mysz.
- Właściwie co on powiedział? - spytał Kosmiczny Chomik.
- Zawsze nie byłeś mocny z języków Kosmiczny Chomiku.
- Powiedział: wreee, ki kwa pi, tralalalalala.
- Nie powiedziałem: wreeeeeeeee, ki kwa pi, trala lala la.
- Hej, niedołęgi, mamy walczyć! - zagrzmiał głównodowodzący szczur Bubel - Brać ich! - Horda karaluchów rzuciła się na naszych bohaterów. Lecz horda jak powszechnie wiadomo nie miała super mocy.
- Użyjmy mocy SUK. Es
- U
- Ka
- Suk, suk, suk!!! - krzyczała przestraszona horda.
- Kus, sukusuk. - krzyczał jeden głupi karaluch, Fredi.
- Milczeć - zawołał Bubel - czas na waszą zgubę, do roboty moje sługusy. - szczur rozkazał karaluchom walkę, a sam wskoczył do sedesu w kiblu naszych sąsiadów na trzecim piętrze.

Całe szczęście, że moc SUK podziałała i horda też uciekła.

Starcie pierwsze było zakończone.

Starcie drugie.

Zanim jednak przejdziemy do starcia...

Dzielni bohaterowie siedzieli właśnie w mojej mikrofalówce, ładując swoje odbiorniki mocy suk, gdy rozległ się złowieszczy chlup spuszczanej wody.

- Co tak chlupło? - zapytał Ultra Pająk.
- Raczej chlupnęło - poprawił go Super Mysz.
- No dobra, to dlaczego?
- Bo się spłuczka rozwalła.

Nagle nasi dzielni pogromcy szczurów, karaluchów i innego syfu usłyszeli coś więcej niż odgłosy spuszczanej wody. Były to doprawdy dziwne dźwięki poprzeplatane przekleństwami, których nie przytaczam nie tyle przez cenzurę, co przez delikatność czytelnika płci niemęskiej.

- Wystawię swoje odnóże z radarem SUK - powiedział Ultra Pająk.
- To wystawiaj - powiedział Kosmiczny Chomik.
- Wystawiłem.
- I co?
- Jajco
- Ma ktoś ochotę na sadzone? - zapytał Super Mysz.
- Co ty chcesz jeść, jak nasz gospodarz ma problemy z trawieniem?
- Chodźcie, trzeba mu podać węgiel.

Tak więc Ultra Pająk, Kosmiczny Chomik i Super Mysz poszli mi podać węgiel. Okazało się jednak, że ja to nie ja, bowiem na podłodze w toalecie urzędował g(ł)ównodowodzący szczur Bubel.

Starcie drugie

- Co tu robisz sługusie Evila? - krzyknął Kosmiczny Chomik.
- Zabłądziłem. Przez to wasze promieniowanie wszyscy siedzą na klopie i spuszczają wodę. Pomerdały mi się rury kanalizacyjne.
- To przeznaczenie. Zaraz zginiesz tchórzu!
- Użyjmy mocy SUK. Es
- U
- Ka
- Kus, sukusuk - rozległo się wokół.
- Ej, coś mi to mówi - powiedział Super Mysz.
- To ja, Fredi.
- Co tu robisz idioto? Zaraz nas zabiją - krzyknął Bubel.
- Spoko szefuniu, przybyłem po ciebie. Dr Evil dał mi super sprzęcior i zaraz stąd znikniemy.
- Nie tak prędko - krzyknął Ultra Pająk i rzucił się w stronę Bubla.

W tym momencie karaluch Fredi wyjął swoją broń i skierował laser na dzielnego Ultra Pająka.

- Nieee! - Krzyknął Kosmiczny Chomik.

Niestety było już za późno. Cienkie, długie nóżki Ultra Pająka przykleiły się do ścian, a jego biedna główka wylądowała w muszli.
- Morderca! - krzyknął załzawiony Super Mysz...

Koniec starcia drugiego.

* * *

Już od dwóch miesięcy panuje w bloku chaos. Wszyscy czują się bezkarnie bowiem Atomowi Mściciele już nie istnieją. Od czasu śmierci Ultra Pająka, Super Mysz umawia się ze szczurami, a Kosmiczny Chomik nie wychodzi z muszli klozetowej, chcąc pewnego dnia podzielić los swego nieszczęsnego przyjaciela. A ja siedzę w kuchni i liczę karaluchy. Trzymam w ręku kapeć. Może pewnego dnia zobaczę wśród nich tego debila Frediego i pomszczę Ultra Pająka, którego główka już dawno spłynęła rurami. A Dr Evil... no cóż. Pracuje w swoim laboratorium. Doprawdy nie wiem, co siedzi w jego łepetynie. Obawiam się, że przyjdzie pewnego dnia i zabije tych, którzy są mi bliscy, a ja nie będę w stanie nic zrobić.

I tak mija dzień za dniem. Przez stół przewalają się coraz to inne hordy karaluchów, szczury jak zwykle grzebią w śmieciach. I nagle pewnego dnia mój wzrok zatrzymał się na dłużej na kuchence mikrofalowej. Ależ oczywiście! Dlaczego nie wpadłem na to wcześniej? Przecież to takie proste. Pobiegłem do toalety i wyciągnąłem Chomika z kibla, potem znalazłem Mysza. Znowu się schował z jakimś szczurem. Posadziłem ich na stole i nie dając dojść do słowa, zacząłem mówić.

- Wiem jak powstrzymać Dr Evila, możemy pomścić Ultra Pająka. Zamierzam zrobić cos podobnego do efektu uzyskanego w filmie "Mucha". Chcę połączyć swój materiał genetyczny z materiałem genetycznym Ultra Pająka.
- A skąd go weźmiesz? Przecież szczątki jego biednego ciałka szwendają się nie wiadomo gdzie. - pisnął Super Mysz.
- Ha! Zapomniałeś o jego nogach, przyklejonych do ścian naszego kibla! Po wymieszaniu naszych materiałów powstanie Spajderman i nowa moc SSK!
- SSK? Kurcze, oplułem się. Wymyśl cos lepszego.
- Nie narzekaj Chomciu. Wyrobisz się. - powiedziałem.
- Czy jesteś pewien, ze chcesz to zrobić? Przecież to zmieni całe twoje życie. Poza tym wcale nie wiadomo, czy to się powiedzie, czy pokonamy Evila...
- Trzeba spróbować! Nie chcę tak dłużej żyć. Musimy pomścić Ultra Pająka.
- Masz rację. Musimy to zrobić. Mam dosyć pływania w tej śmierdzącej, pełnej karaluchów i innego badziewia wodzie. - powiedział Super Mysz. - Mam prawo do Domestosa. Każdy z nas ma prawo do własnej, czystej muszli klozetowej bez szczurów, karaluchów i innych farfocli!

Po tej jakże pełnej innych jeszcze patetycznych okrzyków rozmowie przystąpiliśmy do działania. Tego samego dnia zrobiłem się na Spajdermana i ułożyliśmy plan działania.

Starcie trzecie - ostateczne

Po naładowaniu się w mikrofalówce nową mocą SSK, poszliśmy do Bubla. Zajął sobie burżuj najlepszy apartament w budynku. Gdy weszliśmy, zobaczyliśmy jak grzebie sobie tłustym ogonkiem w nosie.

- Byś się wstydził Bublu - powiedział Kosmiczny Chomik - taki stary szczur, a tak się zabawia. Nie zbliżaj się do tego sera, wiem co w nim jest.
Chomik podszedł do szczura i przyłożył pistolet do jego małego łebka.
- Prowadź nas do Doktora Evila.
- No co wy. Co tak nerwowo, może delikatniej?
- Nie mogłeś tego powiedzieć, gdy Fredi zamierzał się z laserem na Ultrusia? Gdy jego biedne ciałko rozbryzło się po całym kiblu?
- Dajcie spokój. Ten debil już nie żyje. Evil przeprowadził na nim eksperymenty i biedak nie wytrzymał. Szczytne cele Doktora Evila wymagają ofiar.
- Zamknij się, dresiarzu i prowadź nas do niego. Inaczej zrobię z ciebie mokrą plamę! - krzyknął Super Mysz.
- Dobra, dobra. I tak Dr Evil was zniszczy.

Bubel zaprowadził nas do słynnego laboratorium Doktora i nie minęły dwie minuty jak wylądowaliśmy w klatce Evila.
- Masz jeszcze jakiś plan mutancie od siedmiu boleści? - pisnął Super Mysz - Taki z ciebie Atomowy Mściciel jak ze mnie Britney Spears.
- Widzę pewne podobieństwo - powiedział Kosmiczny Chomik - To chyba te wąsy.
- Nie gadać wy niedorobki science-fiction. Za niedługo umrzecie. Lepiej zmówcie paciorek.
- Dobry pomysł Doktorze Evil - powiedziałem - To była część mojego planu. Zapomniałeś, że częściowo jestem Ultra Pająkiem. Zamierzam połączyć się z nim również na płaszczyźnie duchowej. Wtedy powstanie super wielka moc SSUK.
- Och nie!
- Och tak! Ultra Pająku przybywaj!

Nagle cały budynek zadrżał w posadach, a z kibla wystrzeliła potężna porcja...(sam wiesz czego drogi czytelniku) i obsiadła cale laboratorium Evila. Była to substancja wyjątkowa i silna, i momentalnie przeżarła zamek naszej klatki. Byliśmy wolni!

- No tak. Znowu napakował się ktoś promieniotwórczych ogórasów i ma teraz efekty, ale nie bójcie się, jak pokonamy Dr Evila, podamy mu węgiel. Co tam nawet dwie tabletki, w końcu nas ocalił.

W tym momencie z kibla wyleciała wrzeszcząca głowa Ultra Pająka i przykleiła się do ściany.
- Sie macie bracia mutanci i wy o dresiarze Evila - powiedział łeb - To ja Ultra Pająk, przybyłem by wam pomóc i przy okazji odzyskać swoje nogi.
- Ty ćwoku - krzyknął Evil do Ultrusia - To paskudztwo promieniuje! Powybijało wszystkie karaluchy i szczury. I jak ja was teraz pozabijam?! Człowiek haruje całe życie, flaki sobie wypruwa. Żeby choć jeden mały budyneczek, ale kurde nie, bo przyjdzie taki jeden z drugim i rozwieją się marzenia o brudnym, śmierdzącym domu mieszkalnym. Przez was moje karaluchy nie zapchają już żadnej muszli klozetowej! Ty zginiesz pierwszy Ultra Pa...

Dr Evil zrobił zamach, aby rozklapciać głowę naszego wybawiciela, ale poślizgnął się i upadł. Przykryła go potężna warstwa tego czegoś (nie rób głupiej miny, nie piszę bo delikatność mi na to nie pozwala).

Widzieliśmy go wtedy po raz ostatni. Było mi go nawet trochę szkoda, ale gdy spojrzałem na biedną, przerażoną mordkę Ultra Pająka... Oczywiście odzyskał nogi i powrócił do swojego raju w muszli klozetowej (nie próbuj drogi czytelniku umierać w kiblu, bo sam widzisz czym to grozi).

W nocy zaczęli wracać mieszkańcy. Następnego dnia po raz pierwszy od śmierci Ultra Pająka zobaczyliśmy wschód słońca.

EPILOG

Trudno ustalić co stało się z Doktorem Evilem. Moim zdaniem nie umarł, tylko uciekł, ponieważ zła nigdy nie uda się pokonać. zawsze się gdzieś kryje, szuka odpowiedniego momentu, by znów zacząć krzywdzić, bo zło zawsze działa, a Doktor Evil jest złem. Nie zdziw się wiec mój drogi czytelniku, gdy obudzisz się pewnego dnia i wszędzie będzie ciemno. Zobaczysz tylko nad sobą czerwone, szczurze oczka, a do ucha będzie Ci się tarabanić karaluch. Nie śmiej się, to nie bajka. Zapewniam Cię, ze ta historia jest prawdziwa! Podpisuję się pod nią każdą ze swoich ośmiu rąk.