Tekst pochodzi z numeru 14 (1/2002) czasopisma Anyten Mlek. All rights reserved.
Mechanizm
Ryszard Kostecki

Pawłowi Findeisenowi

Porwany szałem analitycznego rozkładania wszystkiego co żywe i co martwe, nie rozróżniając pomiędzy jednym a drugim, ciął rzeczywistość słowami na słowa, kunsztem swoim zadziwiając wszystkich. Cokolwiek wpadało w jego tryby, czy były to żelbetonowe bloki, czy skaczące radośnie króliki, siekał w plastry i ugniatał zgodnie z wymogami Instrukcji. I wszystko funkcjonowało prawidłowo.

Prawie. Od czasu do czasu z trybów skapywała nieprzewidziana w Instrukcji łza - zarodek korozji. Przeprowadzona zgodnie z Instrukcją analiza Mechanizmu nie była w stanie wykryć przyczyny tego zjawiska.

Zauważył, że króliki też czaem płakały, a żelbeton nie.

Znacznie później odpadło mu, przeżarte korozją, jedno z ramion.

A potem wyszedł z niego królik - ja, królik, nareszcie wyszedłem z tej sztucznej skorupy! Uff...

Idę poskakać sobie na łące, na szczęście jest jeszcze ranek.


11.2.2002